GOBI 2008
Wstęp - 30 lat później
AKTUALNOŚCI
RELACJE archiwum
WYSTAWA, POKAZY
Pomoc dla dzieci!
MAPA
Historia wypraw
Żaglowozy
WYPRAWA GOBI 2008
WSPIERAJĄ NAS
Inspiracja
Cele wyprawy
Ojciec Chrzestny
Trasa wyprawy
Uczestnicy
Konstrukcja Gobi 3
Galerie zdjęć
Sponsoring
MEDIA o NAS
inne
Księga Gości
Kontakty
Do pobrania:)
WYSTAWA 3D

Wstęp - 30 lat później arrow AKTUALNOŚCI arrow 2UB ornot 2UB - piątek, 14 listopada 2008
2UB ornot 2UB - piątek, 14 listopada 2008 PDF Drukuj Email

UWAGA - już wkrótce zdjęcia do dzisiejszej relacji. Uczestnicy dotrą do Polski prawdopodobnie w poniedziałek przed południem (Warszawa Centralna - informacja nie jest jeszcze pewna).

9-10 listopada - W Ulaanbaatar po powrocie z Gobi.
W Ułan Bator wpada nam do głowy pomysł, żeby reaktywować jeszcze żaglowozy choćby na momencik, choćby na chwilunię. Dzięki pomocy Ambasady RP, udaje się nam zorganizować konferencję prasową w agencji Moncame w poniedziałek o 12:00. Mamy niecny plan, aby potem szybko złożyć żaglowozy i postawić je na głównym placu stolicy, koło pomnika Suche Batora, tuż przed wejściem do parlamentu. Czy się uda? Urzędnik z agencji prasowej twierdzi, że załatwił nam pozwolenie. Dobra nasza!

Na konferencji, oprócz licznych dziennikarzy witamy pana Ambasadora RP, Zbigniewa Kulaka oraz pana Baatarzawa ze sponsorskiej firmy Urbanek. Po slajdach z wyprawy udzielamy dla radia i TV kilku indywidualnych wywiadów.
Teraz czas na przedstawienie:) Bajrowóz czeka już koło agencji, na to trzeba było pozwolenia, normalnie ciężarówki nie mają wstępu do ścisłego centrum miasta. Skręcamy sprzęt pod Muzeum Historii Narodowej, niedaleko placu Suche Batora. Budzimy spore zainteresowanie, przybywa też zaproszona przez nas młodzież z ośrodka Savio Home, sierocińca, który prowadzą Salezjanie. Mijający nas ludzie patrzą z zainteresowaniem ale i ze sporym zdziwieniem, nie raz ktoś zagaduje nas i to po polsku - Co to jest, o co tu chodzi? Tłumaczymy z uśmiechem na ustach co to za pojazdy i co tu robią w centrum miasta. - Chcemy, by stanęły na głównym placu, zasłużyły na to. W końcu sprzęt gotowy, ruszamy. Wstrzymujemy ruch trawersując 3-pasmową, jednokierunkową ulicę. Maszt i bom "idą" osobno, dwie osoby pchają zawieszenie. Na placu stosunkowo pusto. Niestety nie do końca...
Zdecydowanym
krokiem zbliżają się do nas panowie w mundurach. Tłumaczymy, że mamy pozwolenie i co to za pojazdy. Pytają gdzie to pozwolenie, odsyłamy ich do Agnecji Moncame. Przybywa przedstawiciel agencji, okazuje się, że pozwolenie jest i owszem ale tylko na przejazd Bajrowozu przez miasto i przywóz sprzętu. Bynajmniej nie na jego postawienie na placu. Prosimy, pokazujemy zdjęcia, opowiadamy o wyprawie. Policjanci są bardzo zainteresowani, jednak tłumaczą nam, że jeśli się zgodzą to stracą pracę. jeden z nich nawet pstryka nam pamiątkowe zdjęcie. Przemieszczamy się na koniec placu, na pas przechodzący już w zwykły asfalt, może tutaj się uda.
Wciąż oponują. Chodzi o to, że po zamieszkach z początku lipca zabroniono wszelkich pokazów i akcji organizowanych na tym placu. Policjanci chwilowo nas opuszczają, podjeżdża jednak kolejny wóz, tym razem policja drogowa.
Uśmiechnięty jegomość wyposażony w 4 gwiazdki na pagonach uznaje nas za nieszkodliwych i pozwala na chwilkę postawić maszty i żagle. Korzystamy z sytuacji i stawiamy błyskawicznie maszt od Gobi2. W tym momencie materializują się nasi poprzedni mundurowi znajomi. Zaczyna się pomiędzy policjantami kłótnia, w której nie uczestniczymy. W końcu werdykt pada, że możemy postawić maszyny ale przed Teatrem Dramatycznym. No niech będzie, tylko jak się tam dostać. Żeby dojechać do placu przed teatrem, musielibyśmy zatamować ruch na dwóch głównych alejach, na dodatek potem wracać pod prąd. Odpuszczamy sobie tą opcję. Robimy zdjęcia niekompletnych żaglowozów z parlamentem w tle i Suche Batorem patrzącym z pompą na całe zamieszanie. Żagle nie załopotały na placu ale znalazły się tu w komplecie. Przebyły ciężką drogę przez Gobi, padały i wstwały, należało im się trochę zaszczytów;) Zgromadzeni przy nas ludzie wykazują spore zainteresowanie wyprawą, na ile potrafimy, trochę po rosyjsku, trochę po angielsku a trochę na migi opowiadamy im, pokazujemy zdjęcia. Pomagają nam złożyć sprzęt. Jutro będą mogli zobaczyć żaglowozy w pełnej krasie w ogólnokrajowych gazetach.

(...)

11 listopada - wyjeżdżamy

Dzięki pomocy firmy Urbanek udaje się nam dopełnić celnych formalności związanych z zabraniem części sprzętu do Polski. Żaglowozy i druga część narzędzi i sprzętów zostaje w Mongolii do wiosny.  Jeszcze zamawiamy wystawowe jurty i w końcu czas kupić bilety do domu. Pojedziemy koleją transsyberyjską do Moskwy, potem przez Ukrainę do Polski. Nie mamy powrotnych wiz białoruskich dlatego musimy jechać trochę naokoło. Pakujemy się w gościnnych progach Savio Home, jutro już pociąg.


14 listopada - Z kolei transsyberyjskiej Za oknem śnieg, na oknach mróz, w przejściu pomiędzy wagonami szadź. Na Syberii juz ostra zima, na Angarze widzieliśmy kry metrowej wysokości. Mamy wspaniałych prowadników, pomogli nam na granicy (mamy nadmiar niegabarytowego sprzętu) i często wpadają pogawarić. Palą tu w piecach jakbyśmy zakupili bilety do ruskiej bani a nie na pociąg. Na peronach zdecydowanie mniej babuszek, wciąż jednak jeszcze można kupić pierożki, warionki i kartoszki. Czas płynie jakoś inaczej, wolniej, rozciąga się jak guma. Kiedy tylko drzewa nie przysłaniają widoku podziwiamy syberyjską zimę z nosami przy oknach (które n.b. nie dają się otworzyć), ot nostalgia powrotu... Do zobaczenia w Polsce.


 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
SPONSORZY GŁÓWNI










PARTNERZY TECHNOLOGICZNI




WSPÓŁPRACA







POLECAMY:)





  • Anna Grebieniow ©
  • Kontakt
  • Start
  • drogę tworzy się, idąc nią...
  • nr konta: Wyprawa GOBI 2008 - mBank 11 1140 2004 0000 3902 5062 4929