Wczoraj zamieszkaliśmy w bardzo gościnnej jurcie. Zastaliśmy tylko młodą matkę z synem gdyż cała reszta rodziny pojechała po dobytek na letnie miejsce zamieszkania.
Teraz przenoszą dobytek na miejsce jesienne...
Dziewczyna przyjęła nas bardzo gościnnie, Bajra zrobił makaron, ona ugotowała zupę. Okazało się, że grudkowata sól pochodzi z pobliskiego słonego jeziora. Podobno Japończycy słono płacą za tą sól;) Bawiliśmy się z chłopcem a najlepszą zabawą było rzucanie wysuszonymi kozimi bobkami do celu. Tym celem byłam ja;) Teraz czekamy na wiatr, póki co cisza na pustyni. Mamy nadzieję, że dziś spotkamy się z Ojcem Chrzestnym wyprawy. Pozdrawiam w imieniu całej ekspedycji, Ania