GOBI 2008
Wstęp - 30 lat później
AKTUALNOŚCI
RELACJE archiwum
WYSTAWA, POKAZY
Pomoc dla dzieci!
MAPA
Historia wypraw
Żaglowozy
WYPRAWA GOBI 2008
WSPIERAJĄ NAS
Inspiracja
Cele wyprawy
Ojciec Chrzestny
Trasa wyprawy
Uczestnicy
Konstrukcja Gobi 3
Galerie zdjęć
Sponsoring
MEDIA o NAS
inne
Księga Gości
Kontakty
Do pobrania:)
WYSTAWA 3D

Wstęp - 30 lat później arrow AKTUALNOŚCI arrow Żaglowóz spada ze skarpy - Relacja 20-22 września
Żaglowóz spada ze skarpy - Relacja 20-22 września PDF Drukuj Email


20 września
Droga jest szalona i piękna. Najpierw piachy i krzaki z górzystą fototapetą po prawej. Dalej wiedzie przez skalistą przełęcz pod Tseelem.  Bajra wjeżdża pod górkę na wstecznym bo jest niezła stromizna.


Doganiamy go na Gobi2, który prężnie prze pod górę. To niesamowite, żaglowóz pokonał gaza66 na górzystych wertepach! Jadę z Irkiem na Gobi2, Xenia jedzie na Gobi3. Prujemy ok 50km/h, przy półwietrze osiągamy  nawet do 70km/h. Xenia jedzie dużo szybciej, Gobi3 jest lżejszy no i nie ma załoganta. Rozpędzonym wehikułem...

 

rozpraszamy stado kóz, koni i wielbłądów. Widzimy patrola - ostrzegają flagą, widocznie jest skarpa, sajr, jakaś rozpadlina. Omijamy ich wielkim łukiem, nie chroni nas to jednak od dreszczowej przygody. Ni stąd ni zowąd pod przednim kołem pojawia się stroma, metrowa skarpa. Żaglowóz spada przodem, żagiel dokonuje niekontrolowanej rufy, silny wstrząs ale jedziemy dalej! Patrzymy na siebie, nie trzeba nic mówić, mogło być różnie. Trzeba się liczyć z takimi przeszkodami, nie zawsze wszystko da się zauważyć na czas przy takich prędkościach. Załogant żaglowozowy siedzi w specjalnej siatce, pomiędzy rurami płozownicy, jest przypięty do rur pasami od malucha, podobnie jak kapitan. Bez pasów i dobrego kasku taka jazda byłaby niemożliwa. W końcu wjeżdżamy na przełęcz i tu niespodzianka. Z napotkanego UAZa wyłania się znajoma postać-Tomek Kiersnowski! Za nim Ojciec - Hubert. Hubert Kiersnowski to jeden z konstruktorów żaglowozów Gobi1 i Gobi2. 30 lat temu miał brać udział w pionierskiej ekspedycji, niestety napotkał wówczas poważne przeszkody natury formalnej. Tomek z kolei miał brać udział w obecnej wyprawie jednak na przeszkodzie stanęły sprawy osobiste. Teraz wymieniamy uściski, cieszymy się ze spotkania na pustyni. Tomek zasiada za sterem, ja przesiadam się do siatki.  Żagiel radośnie napina się przy zwrotach. Dziś wiatr sprzyjał, przejechaliśmy blisko 85 km! Powoli zapada zmrok. Już po ciemku docieramy do bazy, patrol oświetla nam drogę pomiędzy ostrymi kamieniami. Padamy ze zmęczenia. Xenia staje na wysokości kucharskiego zadania i szykuje pyszną kolację. Xenia gotuje naprawdę rewelacyjnie, jeszcze ani razu nie było chińskich zupek!



21 września
Dzisiaj za sterem Gobi2 zasiada Hubert Kiersnowski, musi nadrobić zaległości sprzed 30 lat;) Dojechali też na 1 dzień koledzy Andrzeja, Damian z Łukaszem. Nawaliła łączność ale też jakoś nas znaleźli. Gobi 3 po górskiej przeprawie trafia natomiast do warsztatu w Tseelu. Wzbudzamy zrozumiałą ciekawość mieszkańców tego położonego na skałach miasteczka. Otacza nas tłum dzieci, przekrzykują się „hallooo”, „tenkju”. Targujemy rury od bramy by zrobić wzmocnienia nadwerężonej poprzecznicy. Przy tych przeciążeniach aluminium gnie się i odkształca. Męska część załogi nie próżnuje – idą w ruch narzędzia – wiertarka, szlifierka, klucze, młotek. Trzeba zrobić zaciski na podwójne rury, dorobić obejmy, wyciąć kątowniki. Na szczęście na miejscowym złomie u mechanika znajdujemy niezbędne części. Praca trwa do nocy. Gobi2 już dawno na biwaku, czekają na nas.  W międzyczasie samochód Damiana z częścią plecaków gubi się gdzieś w górach. To normalne w Mongolii bo jedna droga wiedzie czasem różnymi nitkami, które oddalone są od siebie równolegle nawet o 1-2 km. Widocznie pojechali inną „główną” drogą. Gaz z Gobi3 na holu dociera do obozu koło 2  w nocy. Dochodzi sms od Damiana z koordynatami. Odjechali za bardzo na wschód od głównej drogi.  Tracimy łączność,  może rano uda się spotkać. Rozdzielamy dostępne ciuchy i śpiwory bo część ekipy została chwilowo bez plecaków i ciepłych ubrań a temperatura spadła do 0 stopni.


22 września
Dziś do Ułan Bator doleciał OJCIEC CHRZESTNY wyprawy!!!! Pionier żaglowozowy, Wojtek Skarżyński jest znów na mongolskiej ziemi!  Wraz z Gościem Honorowym Wyprawy przyleciał Bogumił Grebieniow, mój brat i zarazem nasz wyprawowy medyk i zmiennik żaglowozowy.  Wysyłam im naszą pozycję i kierunek w jakim jedziemy. Jutro wyjadą z Ułan Bator, mamy spotkać się gdzieś na trasie. Żagle są dobrze widoczne z daleka więc jakoś się spotkamy na tym 1,5mln km2 mongolskich bezdroży
Żegnamy się z Kiersnowskimi, muszą już wracać, może po drodze spotkają Wojtka z Bogumiłem. Damian podrzuca plecaki do Tseel’u, patrol jedzie po sprzęt, potem nas dogonią.
Jedziemy na południe do słonego jeziora i świętej góry EEJ HAYRHAN UUL, potem odbijemy na wschód.

Wjeżdżamy w skalisty wąwóz, droga staje się niemożliwa do pokonania przez żaglowozy, szczególnie ze względu na słupy linii wysokiego napięcia, pomiędzy którymi kluczy wąska, skalista droga. Składamy maszty. Ogołoconych z żagli żaglowozów nie trzeba holować, załogi z krętej drogi robią sobie skalny tor zjazdowy i mijają gaza w dzikich okrzykach radości


 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
SPONSORZY GŁÓWNI










PARTNERZY TECHNOLOGICZNI




WSPÓŁPRACA







POLECAMY:)





  • Anna Grebieniow ©
  • Kontakt
  • Start
  • drogę tworzy się, idąc nią...
  • nr konta: Wyprawa GOBI 2008 - mBank 11 1140 2004 0000 3902 5062 4929