PODRÓŻE
WIATR W ŻAGLE, I PRZEZ PUSTYNIĘ
Anna Grebieniow, lat 30. Jej pasje to: podróże, dzika przyroda, żeglarstwo. Kocha stepy i pustynie. Jak połączyć te zainteresowania? Przejechać pustynię żaglowozem!
Celem pani Anny z Poznania i czterech (na razie) innych członków wyprawy jest pustynia Gobi w Mongolii. Chcą ją przebyć nietypowym pojazdem, taką żaglówką na kółkach. Żaglowóz waży 200 kg, ma 4 m długości, 3 m szerokości i maszt wysoki na prawie 7 m. Kieruje nim jedna osoba, ale jak zamontuje się dodatkowe siedzenia, to z pojazdu może korzystać nieco więcej podróżników. Pojazd może jechać z prędkością nawet 80 km na godz. Oczywiście, jeśli wieje wiatr...
W rocznicę poprzedniej wyprawy
Dziś do podpoznańskiego Bugaju pani Anna przywiezie taki żaglowóz. Już nieco wiekowy, bo pochodzi z 1978 r. To właśnie w tym roku trzech Polaków: Wojciech Skarżyński, Bogdan Pigłowski i Ryszard Łuniewski przejechali żaglowozami pustynię Gobi. Pokonali 800 km. Jeden z pojazdów pozostał w muzeum w Ułan Bator, drugi wrócił do Polski wraz z panem Wojciechem. Pani Anna, zafascynowana Mongolią, jej kulturą i mieszkańcami, znalazła w internecie tekst opisujący wyprawę Polaków przed 30 laty. Udało jej się dotrzeć do Wojciecha Skarżyńskiego - mieszka pod Olsztynkiem. - I w stodole wciąż trzyma rozłożony żaglowóz! Nawet nie spodziewałam się, że ten sprzęt jest nadal sprawny. Po spotkaniu nie miałam wątpliwości: musimy teraz, w tym roku, w 30. rocznicę tej wyprawy, przejechać przez pustynię Gobi.
Podróż potrwa dwa miesiące
Podróż ma rozpocząć się we wrześniu, potrwa około dwóch miesięcy. Ale już od dłuższego czasu pani Anna i ekipa jej przyjaciół przygotowują się do wyprawy. Trzeba przecież opracować trasę, skonstruować drugi żaglowóz, załatwić transport do Mongolii, poszukać sponsorów. - Przy okazji tego przedsięwzięcia chcemy też pomóc mieszkańcom Mongolii. Nawiązałam kontakt z misją, która prowadzi m.in. ośrodek dla dzieci ulicy i szkołę. Przysłali mi listę rzeczy, które im się przydadzą (np. pralka). Fajnie byłoby, gdyby znalazły się firmy, które pomogą nam w skompletowaniu potrzebnego sprzętu. Transport mamy już zapewniony - mówi podróżniczka. Pasją pani Ani oraz Andrzeja Waluka, który też weźmie udział w wyprawie, jest fotografia trójwymiarowa.
Kino w stepie szerokim
Dlatego jednym z pomysłów jest kino w stepie: podróżnicy wezmą ekran, rzutnik (szukają kogoś, kto im go sprezentuje, może być stary) i w ten sposób przybliżą Polskę Mongołom. Choć ci nasz kraj bardzo lubią. - Kojarzą Polskę z papieżem, Wałęsą, filmem "Czterej pancerni..." i firmą Urbanek, która produkuje przetwory. Można je znaleźć w każdym mongolskim sklepie - opowiada pani Anna, która ten potężny kraj (1,5 mln km kw.) odwiedziła już cztery razy.
W wyprawie weźmie udział też brat pani Anny - Bogumił, który kończy właśnie studia medyczne w Poznaniu, Tomasz Kiersnowski (poprowadzi drugi żaglowóz) oraz Esmedekh Altangerel jako przewodnik i tłumacz. Chcą pokonać 1600 km. Oczywiście część ekipy oraz sprzęt filmowy i woda pojadą samochodem.
Po powrocie wystawa
Po podróży pani Anna planuje wystawę fotograficzną, którą będzie można obejrzeć w kilku miejscach w Polsce. Znajdą się na niej nie tylko zdjęcia i filmy z wyprawy, ale też jurta oraz jeden z żaglowozów.
Więcej o wyprawie: www.mongolia.info.pl
Na zdjęciu:
Anna Grebieniow z miniaturką żaglowozu, który Wojciech Skarżyński zbudował 30 lat temu. Na jego bazie powstała pełnowymiarowa wersja pojazdu
Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań